poniedziałek, 24 lutego 2014

Poznań doznań

Sesja jako tako się skończyła więc trzeba było odpocząć od zeszytów, kserówek i Gdyni.
Pomysł prosty.
Trzy dni, trzy miasta i my dwie.


jako że podróż miała być po kosztach (ale oczywiście nam nie wyszło) 
zrezygnowałyśmy z noclegu.
Tak, z noclegu, obmyśliłyśmy prosty plan wyjeżdżamy rano z Gdyni,
spędzamy cały dzień w Poznaniu i w nocy ruszamy do kolejnego miasta.
Podróż z Poznania trwała +/- 5 godzin, a to wystarczająca ilość czasu by móc się spokojnie wyspać w pociągu :)


Dzień pierwszy POZNAŃ- miasto w którym jeszcze nas nie było.
Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to DWORZEC OGROMNY JAK LOTNISKO
Domcia przez kolejne dni wspominała "ten dworzec nie jest taki fajny jak w Poznaniu, w Poznaniu i ciepło i przytulnie i nawet wyspałabym się na wygodnej ławce"


nie tylko na dworcu było ciepło i przytulnie, szczęściary, trafiłyśmy na najlepszą pogodę jaką mogłybyśmy sobie wyobrazić na początku lutego! WIOSNA wszędzie. Słońce grzało nasze nie najlżejsze plecaki, śniegu ani trochę. Nic tylko patrzeć jak pączki na drzewach kwitną.


w drodze na stary rynek spotkałyśmy pomnik Starego Marycha- typowego poznaniaka, który został stworzony w felietonach pisanych gwarą poznańską przez niejakiego Juliusza Kubala. (informacja turystyczna w poznaniu i ciekawostki z tamtejszych folderów)


Naszym głównym celem był stary rynek na który nie tak trudno dostać się z dworca. "Proszę iść prosto, prosto, prosto do (nazwa jakiejś nieznanej nam ulicy) potem tunelem w prawo,lewo,lewo,prawo,prawo. Przejdźcie koło Starego Browaru (co to jest ten browar?) a wtedy już tylko w lewo/prawo/lewo/prawo i będziecie... ale nic dałyśmy radę a ten Stary Browar nie jest taki stary i zniszczony jak na początku myślałam, jest to nowoczesne centrum handlowe, które urzekło mnie połączeniem (starej) cegły, szkła i stali.
Szłyśmy jakąś uliczką (kamienice niestety zniszczone) którą najprawdopodobniej powinnyśmy dojść do rynku iiii BINGO bajeczny, pełen kolorów (i klubów go go) kwadratowy plac z Ratuszem w centrum powitał nas z uśmiechem!


No jak już tu dotarłyśmy to bezwzględnie musiałyśmy poczekać na stukające się koziołki, które w południe wychodzą nad mniejszym zegarem ratusza.
Spacerując po rynku nie było widać zbyt wielu ludzi, jednak już dziesięć minut przed południem zebrała się spora (na moje oko spokojnie ponad sto jak nie dwieście ludków) grupa ludzi.


Poznań jest równie kolorowy jak Wrocław, nie wiem dlaczego ale od razu skojarzyły mi się te dwa miasta.
(tak Wrocław to moje kolejne marzenie, chce znów odwiedzić to krasnoludkowe miasto)





Jeśli chcecie zobaczyć miasto z innej perspektywy znajdźcie szklane centrum handlowe w pobliżu muzeum narodowego (ciemny budynek na zdjęciu) i biblioteki Raczyńskich.
I podziwiajcie Poznań z balkonu centrum.

No i na koniec co rzuciło mi się w Poznaniu w oczy
-wszędzie ogromne cyfrowe zegary
-centrum handlowe co skrzyżowanie.

Buziaki misie!

2 komentarze:

  1. Uwielbiam ten balkon z którego widać całe centrum :) z miejsc nieuwzględnionych na zdjęciach polecam także Maltę oraz Ostrów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio znów byłam w poznaniu i ciągle jest tam ślicznie :)

      Usuń