Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Jeziora Plitwickie


W drodze z Dubrownika do Zagrzebia zatrzymaliśmy się na spacer po słynnym Parku Narodowym Jezior Plitwickich. Jest to jedna z najciekawszych atrakcji turystycznych Chorwacji zaraz po wybrzeżu. Największe oblężenie jest w sezonie letnim, my wybraliśmy się do nich na początku Grudnia więc praktycznie cały park był do naszej dyspozycji.


Park składa się z 16 jezior krasowych połączonych ze sobą licznymi wodospadami. Ścieżki w parku składają się z drewnianych kładek wokół jezior, które praktycznie unoszą się na wodzie.


W jeziorach Plitwickich jest kategoryczny zakaz kąpieli (jeżeli chcecie się wykąpać w pięknych jeziorach to zapraszam do Parku Narodowego Krka). Tras wokół jezior jest mnóstwo, w cenę biletu zawarte są trasy po jeziorach łódką (skraca drogę), znajdują się tu trasy o długości od dwóch do ośmiu godzin.


Grudzień to może nie najlepsza pora na zwiedzanie takiego miejsca, brak zieleni bardzo się odczuwa. Jednak w tym czasie nie należy spodziewać się tłumów turystów więc spokojnie można maszerować kładkami bez obawy, że wpadniemy do wody. Chociaż jak przeglądałam zdjęcia w internecie to równie pięknie jak latem jest wtedy gdy jeziora są zasypane śniegiem :)


To naprawdę piękne miejsce pełne przestrzeni, mniejszych i większych wodospadów, nieskazitelnie czystych jezior. Można tam spędzić cały dzień i ciągle czuć niedosyt. Idealne miejsce dla ludzi, którzy lubią przebywać w otoczeniu natury i dużej ilości wody :). Po wyczerpującym marszu zawsze można dojść do przystanku gdzie odpływają statki i odpoczywać w drodze na drugi brzeg.


Kto nie był a wybiera się do Chorwacji na wakacje powinien wybrać się w to piękne miejsce. A kto był zawsze może pomyśleć o powrocie nad Jeziora może w inną porę roku? Wiosną gdy kwitną drzewa, latem gdy zieleń w pełni, złotą jesienią albo białą zimą :)


czwartek, 10 grudnia 2015

Mostar


Jeśli nie wiecie już co ze sobą począć w Dubrowniku a nie chcecie dalej wylegiwać się na plaży to może być post dla Was.
widoki z jednej z tras prowadzących do Mostaru
Mostar znajduję się w Bośni 140 km od Dubrownika i zaledwie 30 km od Medjugorie.
Za każdym razem do Mostaru jechaliśmy inną drogą, każda z nich kręta wiedzie po górach. Są lepsze i gorsze trasy. Ba! Była nawet taka trasa gdzie na przejściu granicznym nie było żywej duszy a w przeciągu dwóch godzin nie minęliśmy się z żadnym samochodem. Dlatego o drogę radzę zapytać się miejscowych i skorygować te dane ze swoją nawigacją. Można też jechać autostradą w stronę Splitu i wypatrywać zjazdów na Medjugorie, to najprawdopodobniej będzie najwygodniejsza trasa ale odpowiednio trochę dłuższa i oczywiście płatna. Autostrada kończy się kilka kilometrów przed Medjugorie.

Będąc w Mostarze można wypatrzeć ślady niedawnej wojny, uszkodzone lub opuszczone budynki wciąż można zobaczyć w okolicy starego miasta. Wśród straganów z pamiątkami są również te ze sprzętem militarnym w których można kupić na przykład długopis z łuski pocisku. 
Widok z mostu-październik

Widok z mostu-listopad
Widok z mostu-grudzień
W Mostarze czuć już klimat arabski, wokół starego miasta znajdują się meczety, na straganach można kupić tureckie lampki. Jednak głównym celem dla którego turyści odwiedzają tą miejscowość jest Stary Most i jego otoczenie wpisane na światową listę dziedzictwa UNESCO. Most został wybudowany w XVI wieku przez Turków a zniszczony przez chorwacki ostrzał w 1993 roku odbudowany dopiero w 2004 roku. Niestety podczas wojny zostały zniszczone prawie wszystkie najważniejsze zabytki Mostaru świadczące o kulturze islamskiej w tym XVIII wieczne meczety. Miasto i Państwo próbuje odbudować zabytki.

Most wieczorem


kamień upamiętniający zdarzenia z 1993 roku wraz z samolocikiem z łusek

sklepy z pamiątkami koło domu podziurawionego od kul

mural na jednej ze ścian w okolicy starego miasta

Uważam, że będąc w Dubrowniku warto poświęcić jeden dzień na zwiedzenie tego miasta. Sama trasa przez góry jest malownicza. Byłam w Mostarze trzy razy w trzech różnych miesiącach, W październiku jest jeszcze ciepło i przyjemnie turystów już mniej niż w wakacje, mimo wszystko wszystkie stragany i knajpki wokół są otwarte. 
W listopadzie już jest dużo mniej ludzi widoki też nie takie piękne jak wcześniej i kilka sklepików już jest pozamykanych.
Będąc w Grudniu nie spotkałam ani jednego turysty za to praktycznie wszystkie knajpki są zamknięte na trzy spusty, tylko nieliczne są otwarte. Tak samo jest ze sklepikami z pamiątkami. 

Przyjeżdżając do Bośni warto pamiętać, że zmienia się waluta na Markę Zmienną. Mimo wszystko w sklepikach i restauracjach można płacić w euro a czasami nawet w kunach chorwackich, choć często wtedy cena jest minimalnie wyższa. Warto też w Bośni zaopatrzyć się w produkty do jedzenia/picia/alkohole, bo jest tu dużo taniej niż w drogim i turystycznym Dubrowniku. Paliwo też jest trochę tańsze. Warto pamiętać, że jeżeli w menu nie ma alkoholi to najprawdopodobniej jest to restauracja prowadzona przez muzułmanów, którzy alkoholu nie spożywają wtedy też nie ma co szukać dań z wieprzowiny. Będąc w Mostarze warto spróbować ćevapčići (dobre mięsko podawane z cebulą, bułką i ajvarem), turecką kawę lub herbatę.

środa, 18 listopada 2015

Medziugorie


Będąc na erasmusie w Dubrowniku mam dużo czasu na zwiedzanie okolicy.
Jako, że większość moich znajomych a zwłaszcza znajomych rodziców i babcie są wierzące, wielu z nich doradzało mi wizytę w Medziugorii.
Jako, że miasto leży w odległości 140km od Dubrownika wybrałam się tam już trzykrotnie.
Dwa razy z rodziną i raz z resztą erasmusów.


Miasto to słynie z objawień Matki Boskiej szóstce dzieci, mało tego objawienia te trwają do dziś.
Jednak póki co kościół nie uznał tych objawień ani za fałszywe ani za prawdziwe.


Wielu pielgrzymów również przychodzi do rzeźby Jezusa Zmartwychwstałego i ocierają jego lewą łydkę z kropli. Wielu wierzy, że to kolejny cud jednak nie ma to potwierdzenia w kościele a sam twórca rzeźby twierdzi, że powinno dać się to wytłumaczyć naukowo.


Jeżeli chcielibyście się wybrać do Medziugorii radzę wybierać terminy majowe bądź październik/listopad/grudzień. W tych miesiącach jest znacznie mniej ludzi i możecie spokojnie modlić się bez tłumów pielgrzymów.


W sklepikach można kupić wszystko od kielichów i "sprzętu" kościelnego po specjalne chusteczki do wycierania kropli z rzeźby Chrystusa i śliniaczki dla dzieci z Matką Boską.
Ludzie żyją tam tylko z pielgrzymów i turystów, baza noclegowa i gastronomiczna jest dosyć mocno rozbudowana a główna ulica jest pełna sklepików, które czynne są cały rok.


środa, 28 października 2015

Neapol

Z okazji 21 urodzin wybrałam się ze znajomymi do Neapolu.
Z racji tego, że do końca października kursowały promy Dubrownik-Bari,
w miarę przystępnej cenie znalazłyśmy się po drugiej stronie Adriatyku.
A do Neapolu dojechałyśmy busem za 10 euro w jedną stronę.

śpiący człowiek w wejściu kościoła

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Woodstock 2015

Ten Woodstock był inny niż wszystkie. Nie byłam na początku ani na końcu festiwalu. Spędziłam tam niespełna dwa dni. Znajomi dziwili się po co jadę na Woodstock "na chwilę". Jak to po co? Żeby poczuć klimat, naładować baterię na kolejny rok i czekać z utęsknieniem na kolejny, 22 Przystanek Woodstock. Przechadzałam się między ludźmi, uśmiechałam się, przytulałam, rozmawiałam. Poznałam wspaniałych ludzi z którymi spędziłam moją krótszą wersję Wooda. (pozdrawiam wszystkich ziomków, którzy mnie przygarnęli). Nie wiem jak u Was ale u mnie w rodzinie zanim zaczęłam jeździć do Kostrzyna, wszyscy traktowali to miejsce jak jedną wielką ćpalnie, orgie i brud. Jak wielkie było zdziwienie moich dziadków, że po tygodniu (sic!) spędzonym na woodstockowym polu WRÓCIŁAM w całości i w dodatku bez brzucha! BA! W zeszłym roku mogłam pojechać z moją młodszą siostrą. Teraz po pięciu latach rokrocznego wyjeżdżania na ten piękny festiwal rodzina jest już spokojna, od czasu do czasu, przewracają oczami i mówią "kiedy Ty w końcu dorośniesz" albo "nie wystarczy Ci już, tyle razy tam byłaś". 
Ale co zrobić jak dorastać się nie chce a Woodstock to najwspanialsze miejsce na ziemi, który wrósł we mnie jak mój dom rodzinny-do obu tych miejsc chce wracać.

Łapcie zdjęcia i poczujcie ten klimat.

czwartek, 2 lipca 2015

Murcja


Murcja pierwsze miasto, które zwiedzaliśmy podczas pobytu w Hiszpanii, położone jest nad rzeką Segura.


Najbardziej zachwyca Katedrą de Santa Maria, która dzięki 92 metrowej wieży uznawana jest za drugą najwyższą świątynie Hiszpanii. Co ciekawe w dzwonnicy znajduję się 25 różnych dzwonów, które rozbrzmiewają o godzinie 13.00 wyznaczając porę na posiłek. Katedrę budowano na przełomie 4 wieków co można zauważyć na wieży. Im wyżej tym styl budowy zmienia się od gotyku do neoklasycyzmu.


Miasto znane jest również z ogromnej ilości drzew Morwowych. Podobno dawniej, gdy urodziła się córka rodzina zobligowana była do posadzenia drzewa Morwy.


Kasyno dawne miejsce dla elit. Dziś oddane do zwiedzania turystom. Koszt biletu dla dorosłych wynosi 5 euro a zniżkowy/grupowy/rodzinny 3 euro.


Teatr rzymski niestety wewnątrz nie byłam.
Świeżo odrestaurowany, w którym grywane są sztuki.




poniedziałek, 1 czerwca 2015

Brema

Brema to drugie miasto, które zwiedziłam przy okazji
 wymiany studenckiej w Niemczech.
W mieście byłam pierwszy raz i bardzo mnie urzekło jego piękno.
Mam nadzieję, że będę miała okazję jeszcze raz zwiedzić Bremę :)

sobota, 30 maja 2015

Bremerhaven

Jestem szczęściarą! Studiowanie to dla mnie ogromna przyjemność zwłaszcza, że co chwila gdzieś mnie nosi :) Tym razem bardzo chciałam brać udział w seminarium międzynarodowym, niestety nie było już miejsc. Mimo wszystko cieszyłam się szczęściem dziewczyn, które się dostały. Część polska już trwała aż tu nagle dzwoni moja koleżanka z grupy i mówi : Cześć Aga, chciałaś jechać z nami do Niemiec? To masz 10 sekund na decyzje-jest jedno wolne miejsce. WOW! Aż mnie zatkało, zadzwoniłam tylko z informacją do mamy i oddzwaniam: NO PEWNIE ŻE CHCE JECHAĆ!
Tak, jestem szczęściarą :) Jeszcze w Polsce zdążyłam poznać niemiecką grupę uczestników do których miałam wyjechać tydzień później.

Tak też znalazłam się w Bremerhaven-mieście leżącym nad Morzem Północnym i rzeką Wezerą.
Spędziłam tydzień ze wspaniałymi ludźmi, we wspaniałej atmosferze. 

na dachu "Małego Dubaju" z częścią uczestników seminarium

niedziela, 22 marca 2015

Lublin


W końcu odwiedziłam Lublin!
Dotarłam tam dzięki konferencji studencko-doktoranckiej "Geograficzne i ekonomiczne uwarunkowania rozwoju turystyki" organizowanej przez UMCS w Lublinie.


Szczerze to Lublin nie wydawał mi się atrakcyjnym miejscem wyjazdów
jednak nie mogłam sobie odpuścić zobaczenia miasta,
kiedy nadarzyła się taka okazja.
I dobrze, że w końcu tu przyjechałam, TO WCALE NIE JEST POLSKA BE!


Przyjechałyśmy do Lublina na jedną noc,
więc nie było zbyt dużo czasu na zwiedzanie
zwłaszcza, że jeden dzień spędziłyśmy na UMCS wykładając nasze tematy.


Jedyne co zdążyłyśmy zobaczyć przed powrotem do Gdyni to 
stare miasto, zamek i Obóz koncentracyjny Majdanek.



Majdanek jest oddalony od centrum miasta więc nie wiedziałyśmy czy zdążymy zwiedzić całość. Wejście jest za darmo,
bagaże zostawiliśmy u Pani w informacji, która nas trochę zasmuciła.
Powiedziała, że przewidywany czas zwiedzania to minimum 2 godziny,
my miałyśmy niecałą godzinę.


Jednak nie poddałyśmy się i chcąc zwiedzić wszystko,
po prostu przyśpieszyłyśmy kroku.
Obszar na którym znajduję się obóz jest ogromny, na wejściu znajduję się pomnik Walki i Męczeństwa. Z daleka widać budynki obozu, krematorium i Mauzoleum. W jednym z budynków znajduję się zbiór rzeczy z Majdanka na przemian z multimedialnymi ekspozycjami, z których można poczytać o historii tego miejsca. Całość otoczona jest ciszą i powagą mimo wielu ludzi, wszyscy poszanowali to miejsce tak jak trzeba.



Jeśli chodzi o dojazd do Lublina z Gdyni można pojechać pociągiem i autobusem. My do Lublina jechałyśmy autobusem a do Gdyni jechałyśmy pociągiem z przesiadką na Pendolino w Warszawie.
Zbliża się weekend majowy więc jeśli nadal nie macie
 planów to wybierzcie się do Lublina!
Miasto kolorów, wielokulturowości i pełne historii, naprawdę warte obejrzenia! 

czwartek, 19 marca 2015

pomysł na weekend: Toruń

Jak miło spędzić sobotę? Można wybrać się do Torunia!
Do Torunia można dojechać Polskim Busem, Pociągiem, Samochodem.
Żeby zwiedzić Toruń dokładnie, trzeba więcej niż jednego dnia. Jednak wolna sobota to i tak dość dużo czasu na posmakowanie tego ślicznego miasta.
Poniżej łapcie 12 rzeczy do zobaczenia w Toruniu.

To co możemy zobaczyć w Toruniu?

piątek, 9 stycznia 2015

Dom profilaktyczno-wypoczynkowy Zdrowie Gdynia


Szóstego stycznia wykorzystując dzień wolny, wybraliśmy się w końcu na spacer. 
Celem był opuszczony budynek w Orłowie. Aż dziwne, 
że w tej pięknej lokalizacji nadal stoi tak zdewastowany budynek. 

czwartek, 11 grudnia 2014

Do Londynu na kawę

Szósty grudzień, szósta rano, osiem osób, 12 godzin. Tak w skrócie wyglądał nasz wyjazd do Londynu. Bilety zarezerwowaliśmy już dawno ( sierpień ) ale w mgnieniu oka nadszedł czas na wyjazd. W stolicy Anglii byliśmy pierwszy raz. Wylot z Gdańska do Luton trwał dwie godziny. Z Luton do Centrum dojechaliśmy w godzinę autobusem national express do Victoria Coach Street.

I tu zaczęła się nasza przygoda :)


Cel nie był ściśle określony. Chcieliśmy się przejść, poczuć to miasto i wypić kawę.


Większość przeszliśmy pieszo, żeby po prostu więcej zobaczyć.
Z Victoria Coach Street doszliśmy pod Big Bena co zajęło nam trzy godziny z licznymi przerwami po drodze (w tym na śniadanie).

wnętrze kościoła


Jedyne co chciałam zobaczyć w Londynie szóstego grudnia to hucznie ogłaszane targi świąteczne.
Niestety może nie miałam szczęścia ale targ na który trafiliśmy nie zachwycił mnie niczym oprócz grzanego wina. A Pani którą pytałam o najładniejszy targ w okolicy ten wychwalała najbardziej.



Big Ben


London Eye


Trafalgar square

Żeby zdążyć na samolot, który miał planowo wylecieć coś po 20.00 z Trafalgar square do Victoria Street wybraliśmy metro. Żeby móc jeszcze pochodzi po tej ulicy, zjeść coś i kupić coś fajnego :)
Tak więc koło 14 byliśmy już na Victorii a o 16.40 wsiedliśmy do autobusu powrotnego, żeby mieć pewność, że nie utkniemy w żadnych korkach. O 18.00 byliśmy na lotnisku czyli tak jak zawsze w przewodnikach radzą- dwie godziny przed planowanym lotem. Odprawa poszła szybko więc resztę czasu spędziliśmy w sklepach bezcłowych i na kawie. Niestety lot był opóźniony więc lotnisko zwiedziliśmy dokładnie.


widok z mostu nad Tamizą

Jeśli ktoś w Londynie jeszcze nie był niech szybko rezerwuje tani bilet. 12h nie wystarczy, żeby zobaczyć wszystko ale wystarczy, żeby zachęcić nas do ponownego odwiedzenia.

Buziaki!