Czekam, już prawie skończyłyśmy tomik, jeszcze tylko kilka zmian, cztery zdjęcia (może sześć)... i w końcu do druku. Przekłada nam się ten druk co chwila ale musimy do września zdążyć. Zdążymy.
Teraz trzeba czyścić szkła, żeby na czwartek były gotowe. Zbliżają się trzy dni muzyki i masa, masa zdjęć.
Dzisiejszych fotografii Wam nie pokażę, zobaczycie je na wystawie, jeśli przyjdziecie.
Strasznie żałuję, że nie byłam na całym koncercie Chojnackiego. Te kilka piosenek na których byłam były poruszające. Pokochałam jego styl grania i śpiewu. Płyta Chojnackiego jest moim aktualnym marzeniem : ). Szkoda tylko, że było mniej ludzi niż dzień wcześniej... no ale niech żałują. Ten post jest już przedostatnim z festiwalu muzycznych przyjemności w Ostrzycach. Jeśli przyszły rok będzie miał podobną obsadę to mogę już dziś powiedzieć, że jest to festiwal na którym muszę być. Nie żeby coś ale już trzeci raz słucham 'Ballady o przegranych' i mogę powiedzieć, że jest to moja piosenka tygodnia. Ciągle coś się dzieję, mam nadzieję, że uda mi się załatwić akredytacje na Freedom Cover Festival, gdzie będą wspaniałe trzy dni dobrej muzyki a na koniec zagra mój ukochany zespół LUXTORPEDA! Serdecznie zapraszam do Żukowa, w których będzie można usłyszeć covery najlepszych zespołów takich jak Nirvana, AC/DC, Pearl Jam, Blur, HIM itd. Kolejną niespodzianką na festiwalu będzie koncert zespołu CHASSIS, który zagrał na tegorocznym Przystanku Woodstock! Kto może niech wpada!
Kolejne zdjęcia z Festiwalu Muzycznych Przyjemności, który odbył się w Ostrzycach. Chwila chillowania zawsze jest dobra : ) Turnau i Sikorowski dali świetny koncert! Dzisiaj jest wtorek a czuję się jakby była niedziela. Czuję się jakby ciągle była niedziela. Czas intensywnego szukania mieszkania w Gdyni uważam za rozpoczęty. Cały wolny czas spędzam przeglądając oferty. Trzeba się wziąć za siebie : )
Dzień jest o wiele piękniejszy jeśli budzisz się w pokoju z widokiem na jezioro :). Mela Koteluk przepięknie śpiewała! Bardzo długo po koncercie rozdawała autografy, robiła zdjęcia i rozmawiała. Chwała jej za to! :) A my z Anią bawiłyśmy się świetnie śpiewając jej piosenki i bujając się w rytm muzyki. W końcu czuję wakacje, ciągle coś się dzieje. Woodstock, fashion week, muzyczne przyjemności, Jaromierz. Oby tak dalej. Miłego dnia *:
konkurs: http://wody.wwf.pl/konkurs/pl/project/462/swietokrzyski_czar
Zakochałam się! Zakochałam się na zabój po raz trzeci, woodstock to coś co każdy powinien chociaż raz przeżyć. Uwielbiam tych wszystkich uśmiechniętych ludzi, godziny muzyki i wszechobecny chill. Nikt się nie śpieszy, wszyscy idą tanecznym krokiem, chcą przybijać piątki i przytulać się. Przez te kilka dni w roku nie jest ważne czego słuchasz, skąd jesteś i jaki masz kolor skóry, jesteś na woodzie, jesteś 'swój'. Och ach ech. Naładowałam baterie do maksimum teraz tylko czekać na kolejny woodstock. Pozdrawiam żółty bus, który zasłonił nam widok na scenę ale miał za to mega przystojnych lokatorów (bawcie się dobrze w Czechach) i Bochnię, którą szczerze chcemy odwiedzić :). Przedwoodstockowe plany w 100 % nie wypaliły, co nie oznacza, że jestem załamana. Zamiast do Berlina miałyśmy jechać do Kołobrzegu ale w ostateczności wylądowałyśmy w Szczecinie. Przedłużyłyśmy sobie Woodstock o dwa dni koncertami Nelly Furtado oraz jak zwykle niezastąpionego, najukochańszego zespołu Hey dla którego spałyśmy dwa dni na dworcu. Nie spodziewałam się, że Szczecin jest taki piękny! Ulice, uliczki i przestrzeń! Fontanny, gmachy i schody, wszystko to daję nam polskie miasto wyrwane prosto ze słonecznej Italii. Zauroczyłam się w Szczecinie po uszy. Gdyby nie kasa i zobowiązania chętnie wyruszyłabym dalej. Nie mogę zapomnieć o Czarnej, która dzielnie sprowadzała mnie na ziemię, kiedy krzyczałam do niej: "Czarnaaaa, na tej łodzi mają dwa wolne miejsca! Jedziemy, Czarna proooszę, wrócimy do Gdyni tylko trochę później, Czaarna no będzie fajnie, będziemy musiały myć pokład bo nie mamy kasy i chyba mam chorobę morską ale to nic, PŁYŃMY Z NIMI NO CZARNA." na co ciągle odpowiadała spokojnie: "jesteś nienormalna, musimy jechać do Gdyni dzisiaj a nie za rok" Spędziłam raptem 8 dni poza domem i mogę szczerze przyznać, że jestem dzieckiem szczęścia! Karma prędzej czy później Cię dopadnie. Wróciłyśmy do Gdyni z 60 groszami, które i tak oddałyśmy.
W sobotę spotkałam się ze wspaniałymi dziewczynami :). Spotkanie Trójmiejskich Blogerek odbyło się w restauracji Vinegre di rucola, która znajduję się na dachu Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.
Dziękuję bardzo Agacie z samolotowoo.blogspot.com oraz Monice i Martynie z kakufashioncook.blogspot.com za zorganizowanie spotkania. Cieszę się niezmiernie, że mogłam Was poznać i mam nadzieję, że to nie było ostatnie spotkanie z Wami :)
Miliony prezentów, które zorganizowały dziewczyny były niesamowite. Każda z uczestniczek dostała produkty marek Eveline, Rommel, Diva, Pistil, Pilomax, Who, Paese, Lemon Lovely, Stabilo, Batiste, Farouk, Paper Mate oraz ręcznie wykonane upominki od dziewczyn z Wilki Kufer i Made by Gigi.
Ostatnie sobotnie wspólne chwile spędziłyśmy na balkonie restauracji, gdzie rozpościerał się przepiękny widok na morze :) siedziałyśmy na leżakach, poduchach i hamakach, plotkowałyśmy, śmiałyśmy się i robiłyśmy zdjęcia. Jeszcze raz dzięki, że mogłam wpaść i poznać Was wszystkie :)